Sześć godzin drogi. Pięć dni bez domu. – On, który tak gnał, żeby zdążyć – sam jest tak wyczekiwany.
Sześć godzin drogi. Pięć dni bez domu.
Wszystko to zwija się w jedno pytanie:
czy zdąży ją uścisnąć, zanim zaśnie.
Korek. Wypadek. Tankowanie, które się dłuży.
Każda minuta jest jak coś, co mu zabierają z rąk.
Dorosły mężczyzna — wraca przez pół kraju —
i cały ten dzień pochyla się teraz
ku trzydziestu sekundom przy małym łóżku.
W końcu próg. Klucz.
W oknie pali się światło, którego nikt nie zgasił.
Ktoś nie zasnął. Ktoś czekał.
I on, który tak gnał, żeby zdążyć —
nie wie jeszcze, że sam jest tak wyczekiwany.
Po odsłuchaniu
Czy po sześćdziesięciu sekundach chcesz zostać w ciszy – czy tylko obejrzałeś krótki film?
Bez odpowiedzi. Test subiektywny – dla siebie.
Bez pośpiechu, Marek
