Niedzielny stół. Znowu. – Chłopiec szuka winy, której nikt nie nazwał.
Niedzielny stół. Znowu.
Talerz pełny, a on niegłodny.
Wzrok ojca — ciężki, bez słowa.
Głowa matki — schylona nad talerzem,
jakby tam, w zupie, było coś do przeczytania.
Chłopiec przegląda siebie.
Szuka winy, której nikt nie nazwał.
Może znowu coś. Może znowu źle.
A gdzieś jest inny stół.
Taki, do którego ojciec wybiega na drogę.
Gdzie nikt nie liczy, nie pyta „co tym razem".
Chłopiec siedzi prosto, czeka na pozwolenie.
I nie wie jeszcze,
że są stoły, od których nikt nie chce wstać.
Po odsłuchaniu
Czy po sześćdziesięciu sekundach chcesz zostać w ciszy – czy tylko obejrzałeś krótki film?
Bez odpowiedzi. Test subiektywny – dla siebie.
Bez pośpiechu, Marek
