Dorosły pochyla się nad dzieckiem i patrzy w jego oczy – w spojrzenie, które niczego nie sortuje.
Pochyla się nad dzieckiem.
Patrzy w jego oczy.
W tych oczach jeszcze nie ma odpowiedzi.
Tylko czekanie.
Tylko otwartość, której on sam dawno nie pamięta.
Jak dawno temu ktoś tak patrzył na niego –
i co on nazwał „za późno, nie czas, nie teraz".
Może to są ostatnie oczy, które patrzą bez kalkulacji.
Może pierwsze.
Może królestwo zaczyna się tu –
w jednym spojrzeniu,
w którym nic się nie sortuje.
A on stoi, dorosły, ze swoim ciężarem dnia.
I nie wie, czy jest po stronie patrzącego.
Czy patrzonego.
Po odsłuchaniu
Czy po sześćdziesięciu sekundach chcesz zostać w ciszy – czy tylko obejrzałeś krótki film?
Bez odpowiedzi. Test subiektywny – dla siebie.
Bez pośpiechu, Marek
